Strona główna | Dodaj do ulubionych | Dziś 30 lipca 2010, imieniny Julity i Ludmiły | Wybierz kolor wortalu . . . . .
Aktualności klubowe Wywiady Nowości wydawnicze
Fotorelacje z imprez Relacje z imprez Spis klubów Kalendarz imprez Eventy
Sylwetki Oprogramowanie Sprzęt
Patronat Współpraca Redakcja Dj's Team Konkursy Linki Kontakt

Reklama








MDT Agency

PrologicMusic

DJ Maker official site

Mac de Vine

Ekwador







Aktualności klubowe

[18.04.2009]Godskitchen Urban Wave@Hala Ludowa Wrocław - relacja

Tak,jak w roku ubiegłym,miejscem docelowym była wrocławska Hala Stulecia.Przez termin "Godskitchen Urban Wave",można rozumieć dosłownie "miejską falę Kuchni Bogów",ale w wersji muzycznej.Z takim pomysłem i zaangażowaniem podeszli do tego organizatorzy,od pierwszej edycji tego kultowego eventu w Polsce.Zechciano poddać muzyczną abstrakcję tzn.wielostylowości,w sposób "na gorąco".Muzyka trance,progressive,electro,house,techno......miały wywrzeć po raz wtóry swoje najprawdziwsze oblicze tego wieczoru,na "głodnych i spragnionych" muzyki-klubowiczach,aby zapamiętali wydarzenia tejże nocy na bardzo,bardzo długo........ocenę smaku i zapachu "Kuchni Bogów" czas było zacząć..........




Pierwsza edycja Godskitchen w Polsce obfitowała w smaczny i wyborny line-up:Above&Beyond(Wielka Brytania),Dubfire(Stany Zjednoczone),Sander Van Doorn,Fedde Le Grand,Marcel Woods(wszyscy Holandia),Daniel Kandi(Dania),Marcus Schossow(Szwecja)oraz nasz rodzimy "wielki Wojtek" czyli Dj W.o


Zeszłoroczna edycja tej imprezy wywarła bardzo pozytywne wrażenia,więc w tym roku organizatorzy chcieli jak najbardziej podtrzymać swoją dobrą passę i ponownie stworzyć coś niebywałego na wielką skalę,czego również klubowicze nie zapomną.Choć głośno mówiło się o tegorocznym,wielobranżowym kryzysie gospodarczym i nie tylko,agencja Msm Events postawiła na dobry i sprawdzony line-up:Markus Schulz(Stany Zjednoczone),Mauro Picotto(Włochy),Arnej(Kanada),Menno De Jong(Holandia),John Dahlback i Eric Prydz(Szwecja),rodzimi artyści w postaci Glasse(Warszawa) i Petera Pein'a(Szczecin)oraz zwycięzcy konkursu na warm-up Godskitchen Urban Wave 2009-duet Kuba Kosmatka i Kamil Dobrochowski czyli ClockHouse.Tego wieczoru,więc każdy mógł znależć muzycznie coś dla siebie.


Biorąc pod uwagę design Godskitchen 2009.........chciałoby się powiedzieć-"jak to będzie i tym razem"???!!!Ci,którzy mieli przed sobą kolejną(drugą)edycję eventu,mogli sobie porównywać ten dzień z wydarzeniami tamtego roku.Osoby,dla których tegoroczna wyprawa była premierową,napewno byli żądni i ciekawi przeżycia tych uczuć po raz pierwszy.

Impreza zaczynała się od godziny 19.00(dokładne otwarcie nastąpiło siedem minut póżniej),a punkt zakończenia odnosił się do 6.00 nad ranem.Od 18.00,z minuty na minutę ludzie gromadzili się pod Halą Stulecia,w oczekiwaniu na otwarcie bram wejścia głównego wraz z jednoczesnym rozpoczęciem Godskitchen Urban Wave 2009.

Wejście do hali nie sprawiało żadnych problemów,nie było przerw,oczekiwania,ludzie byli wpuszczani(po intensywnej kontroli ochrony)dość szybko i sprawnie,co nie wywoływało problemów w kontroli nad organizacją imprezy.

Po wejściu do środka można było zobaczyć,że Hala Stulecia powoli się zapełnia.Patrząc na pogodę,można było nie obawiać się miejsca w szatni;ograniczona ilość miejsc była dostępna w środku,zarówno jak i przed halą-przed wejściem głównym znajdował się duży,biały namiot,gdzie można również było ulokować swoją garderobę osobistą,dostępne były również w środku tradycyjne stoiska z napojami oraz wieloraką gastronomią.

Scenografia w tym roku miała być wyjątkowa,tym razem,jak zapowiadano,bez obecności laserów.Scena główna oparta była na wielkim prostokącie,który miał tworzyć,wraz z muzyką i wizualizacjami,coś w rodzaju "żyjącego boom-boxa",którego okalały 22 elementy świetlne.Po bokach mieliśmy do dyspozycji 2połączone ze sceną telebimy na których oprócz wizualizacji można było zobaczyć na żywo grę występującego w danej chwili artysty.Z dwóch stron hali mogliśmy również podziwiać 4 pionowe konstrukcje z ekranami LCD(po 2 na każdej stronie),nad nami wisiało 10 kostek z logotypem Godskitchen Urban Wave(po 5 na jednym boku)oraz na środku hali wisiał poteżny,wielki sześcian w kształcie cube'a.






Nie mogło oczywiście zabraknąć wizualnie okraszonej części piękna w osobie tancerek.




Główna uwaga jednak skupiała się na występujących tego wieczoru artystach.

19.15-20.00 ClockHouse(Kuba Kosmatka i Kamil Dobrochowski)-warm up.

Kilka minut po godzinie dziewiętnastej za konsoletą,na rozgrzewkę stanęło dwóch "szczęśliwców".Tak można powiedzieć o Kubie Kosmatce i Kamilu Dobrochowskim czyli duecie ClockHouse,którzy wygrali konkurs agencji Msm Events na warm-up polskiej edycji Godskitchen Urban Wave 2009,przy okazji pojawią się jeszcze na sam początek zmagań w namiocie Electro-House Arena na Global Gathering 2009.Drugą edycję Godskitchen napewno będą mile wspominać.Ich 45minutowy set ograniczał się głównie do klimatów house w większosci,z odrobiną nutki electro.Było to bardzo miłe i spokojne przywitanie na "dzień dobry",rozgrzewającej się,dopiero co przybyłej publiki.

20.00-21.00 Glasse(Warszawa).

Jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem Godskitchen 2009,swoją godzinkę miał Dj Glasse z Warszawy.Zagrał jak na swoje możliwości szeroko pojęty house,w tym bardzo dużo nowości,które nie zostały jeszcze wydane oficjalnie.Mówi się,że był to jego debiut na wielkiej scenie halowo-eventowej,wcześniej grał na bardzo znanych i popularnych open-air'ach,takich jak:Creamfields(2007,2008),Audioriver 2008,Welcome To 2005 czy był częstym gościem poznańskiego SQ.W swoim secie Glasse przypomniał się z house'owej strony,jak ze swoich najlepszych,klubowych występów.

21.00-22.15 Arnej(Kanada).

Przyszła godzina dwudziesta pierwsza.Wtedy właśnie od głównego intro polskiej edycji Godskitchen miał zacząć swojego seta Kanadyjczyk,Arnej.Jednak nic specjalnego się nie wydarzyło i Arnej,można powiedzieć,że zaczął swojego seta "na sucho".Można i tak powiedzieć,ponieważ ten miły i uprzejmy Kanadyjczyk przyjechał do Polski,bezpośrednio po "wydaniu" swojego seta w ASOC-ie 400 Armina Van Buurena.Kogo ta podróż mogła zmylić,co do możliwości tegoż artysty-nic bardziej mylnego.Piękne,płynące,rytmiczne,trance'owe brzmienia wybrzmiewały jeden po drugim:"Dust In The Wind","Strangers We've Become" czy jako 8 Wonders "Everything's Been Written","The Liftoff".Nie mogło oczywiście zabraknąć wspomnień z ASOT-a w wydaniu "What If" feat.Vera Ostreva.Arnej wraz z rozwojem muzycznym swojego seta,z każdym trackiem wyciągał coraz to lepsze perełki........Dj Eco"Lost Angeles"(Breakfast rmx),Marc Vision"Time Gate",Nalin&Kane"Beachball"(Myon&Shane 54 rmx),Wippenberg"Chakalaka" czy remiks Cosmic Gate'ów do "Fly Away" Vincenta De Moora.Całości seta słuchało się tak pięknie,że można było rozpłynąć się w skowronkach.Z jednej strony,można zadawać sobie pytanie-"dlaczego tak szybko grał taki artysta"???!!!.........może było to spowodowane graniem setów prawie po sobie,dzień po dniu,ale patrząc na to,co prezentuje Arnej,wiele osób zgodzi się ze mną,że był to jeden z kulminacyjnych punktów wieczoru,jeżeli nie nawet,jeden z najlepszych setów tej nocy.Po tym występie można powiedzieć,że sympatycznego Kanadyjczyka będziemy przyjmować następnym razem,napewno z otwartymi ramionami.

22.15-23.30 John Dahlback(Szwecja).

Jeżeli ktoś chciał rozmyślać,co do początku seta Johna Dahlbacka,to nie musiał zbytnio się głowić.Zaczęło się bardzo przyjemnie i tradycyjnie od "Blinka",w wersji D.O.N.S.&DBN Chainsaw rmx.Przed tym również w końcu pojawiło się oficjalne intro polskiej edycji Godskitchen 2009........wizualnie ekipa Clockwork odkrywała przed nami kolejne wersje i strony stonowanej poezji pana Zbigniewa,w której naprawdę można było się zakochać(mnie to ruszyło)....... http://odsiebie.com/pokaz/1950840---4fd3.html .............Od poczatku do końca,John wiódł publikę przez swoje,własne tracki,grając je w oryginale lub w innego typu remiksach,pojawiało się również wiele wokali......."Hustle Up" w wersji Albina Myersa,"Golden Walls" czy "I'M Not Alone" Calvina Harrisa.Po raz drugi tego wieczoru pojawia się "Chakalaka",tym razem w oryginale,a także dobrze znane "Pyramid" przy "współpracy" z Dirty South.Całość seta John utrzymywał,grając w większości swoje,dobrze znane numery,za co polska publiczność entuzjastycznie mu podziękowała po 75minutach,których wielbicieli dobrze znanego electro-house'u(zarówno od Dahlbacka,jak i od reszty "szwedzkiej mafii")nie powinno dziwić.

23.30-1.00 Eric Prydz(Szwecja).

Eric Prydz,Pryda,Cirez D???!!!Które oblicze zaprezentuje,a może zagra wogóle co innego???!!!Zeszłoroczna edycja Global Gathering,pierwsza edycja S.O.S.czy początki polskich wojaży w klubie Space,pokazały,że warto "zainwestować" i wysłuchać tego pana "life".Od kiedy przyzwyczaił już do noszenia wszelkiego rodzaju czapek baseballówek,tym razem postawił na bardziej wygodny styl i wygodniejszą czapkę.Gdyby miał grać we wszystkich,swoich postaciach,wtedy napewno,przeznaczone dla niego 90minut by nie wystarczyło,ale nie musiał się rozdrabniać i zagrał jak najbardziej po swojemu,najwięcej uwagi poświęcając aliasowi "Pryda".........."Armed","Lift","From Miami To Atlanta","Aftermath" oraz świetne połączenie "Europy" z Everything But In The Girl"Missing".Znalazło się również miejsce dla jednego z najpopularniejszych kawałków Erica-"Pjanoo",tym razem w Mashup-ie z D-Unity"District 101".Jednak największą euforię wywołał kawałek The Prodigy"Breath",poprzedzony Mastiksoul"Calanga".Po raz trzeci i ostatni(jak dobrze pamiętam)pojawiła się "Chakalaka".Set Erica w całości emanował(jak sam artysta)dużą dawką pozytywnej energii,w której każdy mógł znależć coś dla siebie, w odpowiednim klimacie,przez całe 90minut.

1.00-2.30 Markus Schulz(Stany Zjednoczone).

Gdy wybiła dokładnie pierwsza w nocy,pojawiła się chyba najbardziej oczekiwana gwiazda tegorocznego Godskitchen-Markus Schulz.Wielbiciele tegoż pana,którzy również dobrze znają Markusa,patrząc na usytuowanie sceny głównej,gdzie grali na żywo artyści,mogli mieć trochę odmienne odczucia(dla tych,którzy nie wiedzą,Markus Schulz ma lęk wysokości,bierze nawet specjalne tabletki na tego typu dolegliwość-na jednej z edycji polskiej imprezy "Welcome To" odmówił występu ze względu na zbyt wysoko usytuowaną scenę),ale wszystko było dokładnie zabezpieczone i nie stwarzało problemu.Biorąc pod uwagę samego artystę,to tej nocy,na żywo był transmitowany jego set,podczas audycji World Tour,a dosyć niedawno wydał album,o dość znaczącej nazwie "Toronto".Iż Markus w Polsce ma wielu fanów,nikt w to od początku do końca nie śmiał wątpić.Pierwszy track,był jakby początkiem "promocji" najnowszego albumu...........Barnes Heatcliff"Pyjamaparty",pojawiło się również prosto z albumu.......Skytech"Cardboard Box",Rex Mundi feat.Susana"Nothing At All"(Beat Service rmx)czy Dakota"Sin City".Pozostała część nie była jednak tak upliftingowa,jak przyzwyczaił nas ostatnio do swoich setów Markus........"Daydream","Perfect Original","The New World",wyszły spod ręki artysty tzn.lekką ręką,a wraz z każdą minutą było widać,że Markus jest niebywale skoncentrowany i zadowolony z tego,co robi.Wielbiciele muzyki trance mieli jak największe powody do radości..........Cosmic Gate"Sign Of The Times",Sander Van Dien"Aurora",Delerium vs Gareth Emery"This Is Silence"(Myon Collision),Ummet Ozcan"Timewave Zero","Full Tiltin","Lost Connection",nie zabrakło również nawiązania do tegorocznego Trance Energy"L.E.D.There Be Light,a także polskiego smaczku N2O"Magenta",zakończonego "falą pozytywnej generacji" Dave'a 202.Markus nie zapomniał w zamian o polskich fanach,przywożąc ze sobą polską flagę,co wywołało euforię pozytywnie ukazanych emocji wobec zgromadzonej publiczności.Nasłuchujący audycji World Tour oraz sam Markus napewno mogli być szczęśliwi.Jeden z kolejnych interesujących i fantastycznych setów tejże imprezy.

2.30-3.45 Mauro Picotto(Włochy).

Patrząc przez pryzmat ostaniego występu Mauro na Tunnel Electrocity 2008,można było spodziewać się mieszanki technicznej inwersji nieco w spokojniejszym wydaniu.Na początku to jednak nie miało wcale miejsca...........Dusty Kid"Train No.1" zatrząsł Halą Stulecia(można było zauważyć na głowie Mauro,jego żółte,mieniące się słuchawki).Można było odczuć momentami,jakby to był set Dj-a Rush-a z ubiegłorocznego Tunnela lub katowicka edycja słynnego Maydaya.Mauro przeprowadził w mocną techniczną podróż,w której raz po raz mogliśmy złapać drugi oddech..............Steve Lowler"Kalimba",Ahmet Sisman"Saruka".........poprzedzały coraz to lepsze techniczne numery............nie mogło zabraknąć Kollektapetiv Turnstrasse"Holunderbaum",Moenster"Moenstertape","Living For The Time"(Technasia Hard Mix).W takich klimatach raczej nie usłyszelibyśmy najprawdopodobniej hardowej wersji "Comodo",pojawiła się za to "Iguana" w wersji Megavoices Mix.........wtedy można było powiedzieć:"tak,jak zaczął,tak skończył"-stary,dobry Mauro Picotto,pokazał to,co najlepiej potrafi,z jak najlepszej techniczno-muzycznej strony.To trzeba było usłyszeć i przeżyć.Ps.z takim repertuarem tegoroczny Mayday stoi dla Mauro otworem.

3.45-5.00 Menno De Jong(Holandia).

Wielbiciele trance'owych brzmień po secie Markusa Schulza mieli prawo odpocząć sobie 75minut ciężkiego seta Mauro Picotto.Prawie sama końcówka była tym razem odpowiednio nastawiona specjalnie dla muzyki trance.Za konsoletą,przed godziną czwartą nad ranem,pojawił się Menno De Jong.Zaczał od kawałka,którego przygotował specjalnie na tą wersję Godskitchen wspólnie z Leonem Bolierem,"Last Light Tonight".Były własne,bardzo popularne tracki,jak:"Nolthando","Spirit" wspólnie z Re:Locate, w polskim remiksie Paula Millera oraz same perełki trance'owe:"Dream Machine","Viva La Vida","No Regrets","Carte Blanche","Remember" czy "Timevave Zero" Ummeta Ozcana.Co do mocniejszych brzmień,miał swoje "pięć minut" Sander Van Doorn,remikser "Spaceman'a" The Killers oraz niesamowita "Tantra",samego Mr.Sama.Dla fanów muzyki trance,było to ostatnie spotkanie z ich ukochaną muzyką.

5.00-6.00 Peter Pain(Poznań).

Tzn.muzyczne ostatki należały dzisiejszego wieczoru do Piotrka Pein'a z Poznania.Znany z ciężkich,psychodelicznych,deepowych i tech-house'owych setów,zaczął swoją godzinkę nadzwyczaj spokojnie.Na początek dużo muzyki house,w bardzo znanych tworach i remiksach,głównie od "szwedzkiej mafii".Wraz z upływem czasu,house w wykonaniu Piotrka zaczął przybierać nieco mocniejsze odmiany..........Christian Smith&John Selway"Move"(Steve Angello rmx)aż do starego Dave Clarke'a w "Wolf-ie".Od połowy zaczęło się już wszystko przeradzać w podobne klimaty muzyczne,jak w godzinach 2.30-3.45 wcześniej,czyli na secie Mauro Picotto.Muzyka techno lecz jednak w lżejszych odmianach panowała już do końca.

Druga edycja Godskitchen Urban Wave 2009 upływa napewno pod zmienionym znakiem secenografii eventu.Jeżeli mielibyśmy porównywać obydwie te edycje,to co do ubiegłorocznej sceny nie ma porównania.Zawsze jednak dobrze jest z dnia na dzień,z edycji na edycję,raczyć ludzi i próbować wymyślać coś zupełnie innego przez tworzenie własnej,fantazyjnej wizji całości.Prawda-w tym roku nie było laserów ani pirotechniki,trójwymiarowe efekty były pokazywane raz na jakiś czas.Myślę,że gdyby takie coś było nieustanną częścią imprezy,to może brak laserów czy jakichkolwiek innych efektów ,byłby usprawiedliwiony.Z drugiej strony,może może i nie ma co narzekać,jedna edycja bez niektórych efektów wizualnych,nie przekreśla pozostałej części tego eventu.......inaczej,odmiennie,trochę na swój sposób i za to jest jednak jakiś plus.Do tego nagłośnienie L-Acoustic sprawdziło się po raz kolejny,tym razem dla muzyki trance,house and techno.

Data publikacji : 27 kwietnia 2009 godz. 13:46
Wykonanie Peter Soft 2008 | Muzyka klubowa - Wortal Muzyki Klubowej Club Life wszelkie prawa zastrzeżone © | Alfa Version
Aktualności klubowe Wywiady Nowości wydawnicze Fotorelacje z imprez Relacje z imprez Spis klubów Kalendarz imprez Eventy Sylwetki Oprogramowanie Sprzęt Patronat Współpraca Redakcja Dj's Team Konkursy Kontakt muzyka grecka